Słowo na niedzielę – Czy jesteś zadowolony ze swojego życia?

 „A uradowałem się wielce w Panu, że nareszcie zakwitło staranie wasze o mnie, ponieważ już dawno o tym myśleliście, tylko nie mieliście po temu sposobności. A nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się przestawać na tym, co mam. Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie”.[Flp 4,10-13]

W tych słowach ap. Paweł opisuje swój stan i wskazuje jak go osiągnąć. Paweł radował się z życia w każdych okolicznościach w jakich się znajdował. Dobrym przykładem jest sytuacja, kiedy razem z Sylasem trafił do więzienia: „A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im”. [Dz 16,25]

Okoliczności nieustanie się zmieniają, a zatem nie wolno się nam od nich uzależniać. Bóg się o nas troszczy, bo jest naszym Ojcem i nic nie dzieje się bez Jego wiedzy. Boża wola i Jego drogi są wielką tajemnicą, lecz nie wolno nam tracić zaufania i wiary w to, że wszystko co się dzieje ma nas prowadzić do dojrzałości w Chrystusie. Bo wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie. Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się.

Czy jesteś zadowolony ze swojego życia? Paweł był a Ty?

Błogosławionej niedzieli.

12 thoughts on “Słowo na niedzielę – Czy jesteś zadowolony ze swojego życia?

  • Nie jestem zadowolony z siebie tak, jak ap. Paweł. Porównywanie życia ludzi z czasów dla nas odległych do współczesności wydaje mi się ryzykowne. Mam wiele wątpliwości do do tekstu powyżej. Obawiam się tylko, że kiedy je wyrażę, to komentarz mój pójdzie na śmietnik. Pastorze, wiara co prawda czyni cuda, ale coś mało o nich słychać. Pozdrawiam Jerzy

    • Dziękuję za Twój komentarz. Dlaczego jesteś małej wiary? Jestem otwarty na komentarze i poglądy innych, co nie oznacza, że się z nimi zgadzam 🙂 . Wiara nie polega na cudach itp. Wiara to relacja z Chrystusem. Zachęcam do wyrażenia swoich wątpliwości i mogę zapewnić, że nie pójdą do kosza (jeżeli nie będą wulgarne oczywiście). Pozdrawiam Pastor Sławek

      • Dlaczego Pastorze sądzisz, że jestem małej wiary? 🙂 Widzisz, dla Ciebie wiarą jest wiara w Boga, w postępowanie zgodnie z Jego kanonami. Dla mnie wiarą jest wiara w Człowieka i naukę. Obaj wierzymy, tyle że ja w coś innego, a Ty w coś innego. Ogromnie się cieszę, że odpowiedziałeś. Określam siebie jako ateistę, ale uwierz mi, że nie dyskryminuję żadnej religii. Po prostu wybrałem to, czego mogę dotknąć jako „przedmiot” swojego uwierzenia… W sumie sprowadzamy się do jednego – i naukę i dekalog opisują ludzie, ludzie to stworzyli i ludzie tym zawłaszczają. Różnica jest w sposobie odbioru. Ja swojej wiary „dotykam”, żyję nią. Ty, nawet wtedy kiedy piszesz, że to Bóg daje ludziom ich los i głęboko w to wierzysz, nie możesz inaczej dotknąć swojego „ja” jak wyłącznie duchem.

        • Małej wiary w to, że nie usunę Twojego komentarza 😉 Co do jednego mogę się zgodzić, naukę i Biblię spisali ludzie, ale czy możliwe by to było bez udziału Boga? Nie sadzę! Abyś mógł wierzyć w człowieka, to najpierw musiał go ktoś stworzyć. Ja wiarę również dotykam każdego dnia, patrząc i dotykając to, co Bóg stworzył. Bardzo się cieszę, że jesteś otwarty na religię, ale ja nie jestem religijny, jestem człowiekiem wierzącym : -).

          • A, to teraz inaczej, napisałeś to tak, że odebrałem jako jedną ze sztandarowych odzywek rodem z ubiegłych wieków 🙂 Co do udziału Boga w nauce – jak na razie nauka nie ma żadnego na to dowodu. Co dla mnie jest dowodem na brak ręki Boskiej w naszym życiu:-) Natomiast dowiedzione jest w tak zwanej teorii przypadku o sprawczości „losu” w ewolucji. Opisywane cuda to tylko wydarzenia, na które dzisiaj nie ma naukowego wytłumaczenia. Aaaa. Podoba mi się co napisałeś: „ja nie jestem religijny, jestem człowiekiem wierzącym”. Chętnie podyskutuję na temat wiary w kontekście religii – ale nie tutaj. Pora iść oddać się rytuałowi zasypiania. Co powiesz na taki pomysł: Założyłem już portal który jest przeznaczony dla wspólnej debaty ludzi wierzących i niewierzących. Na wysokim poziomie. Nie widać go jeszcze w sieci, ma fajną chwytliwą, brzmiącą z włoska nazwę. Buduję stronę, za parę dni będzie gotowa. Przyłączyłbyś się do współredagowania i animowania? Mogłoby być fajnie Pastorze Sławku 🙂

          • Możemy spróbować, jak napisałem wcześniej, jestem otwarty na dyskusję 🙂

  • „Paweł i Sylas….śpiewem wielbili Boga”.Jak to ? Bez mikrofonów ,mikserów ,wzmacniaczy, gitar ,świateł, dymu ?
    Taka nuda ? I co z tego,że ziemia się zatrzęsła…Oj tam,oj tam…

    • Aż trudno w to uwierzyć, prawda 😉 Współczesny Kościół nie umie funkcjonować bez sprzętu nagłaśniającego, bo to takie nieprofesjonalne. Moim zdaniem najbardziej profesjonalne uwielbienie to właśnie to opisane w Dziejach Apostolskich. Pozdrawiam pastor Sławek

      • Nagłośnienie to sposób by być słyszalnym. Wyczuwam ironię u Jana Gęsi, ale zasłużoną. Pójście z duchem czasu w tak konserwatywnej instytucji jak KK? A swoją drogą danie Pawłowi i Sylasowi całej współczesnej technologii gitar, dymu etc. na pewno odbiłoby się echem w Piśmie. Ciekawe jak to by zinterpretowano?

        • Słuszna uwaga-nagłośnienie jest po to,by być słyszalnym.W tym sęk,że jeszcze kilkadzadziesiąt lat temu(20-30 ?) w niewielkich salach Zborów Ewangelicznych śpiewowi wiernych akompaniowały(towarzyszyły) instrumenty akustyczne,które były wystarczająco słyszalne,a przy tym pięknie słyszalny był śpiew(wiernych).Obecnie w tych samych pomieszczeniach używa się często składów instrumentów wzmacnianych elektronicznie,charakterystycznych dla muzyki pop-rockowej – słychać tylko zespół akompaniujący.To ,co najważniejsze-śpiew zgromadzonych wiernych – został zmarginalizowany i skutecznie zagłuszony.To taka nowoczesna sztampa bezmyślnie powielana z wszechobecnych mediów☺

          • No i trudno o celniejsze wytłumaczenie. W pełni się zgadzam, dzisiaj świątynie klepie się raczej pod kątem pomieszczenia i tak malejącej liczby wiernych, akustykę raczej się olewa zdając się na elektroakustykę. A tak jak pisze Jan Gęś – by wydobyć „smak” i piękno potrawy nie można dodawać glutaminianu sodu. Po cholerę? Natura najpiękniej oddaje siebie człowiekowi. My zaś naturę umiemy najpiękniej skopać 🙂

  • No i wcięło mojego ulubionego Pastora. Przepraszam, że tą drogą, ale proszę napisz do mnie na maila. Moja strona już działa w trybie demo. Ciekawy jestem Twojej opinii 🙂 No i współpracy. Ale to temat poza tym blogiem 🙂

Komentarze

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: