Pastorzy polityczni czy duchowni ?

 

Ostatnie tygodnie to codzienne zasypywanie nas różnego rodzaju postami dotyczącymi bieżącej sytuacji politycznej w naszym kraju.

Znany publicysta Tomasz Terlikowski w jednym z wywiadów powiedział:

…wojna między zwolennikami partii politycznych sprawia, że wielu ludzi zaczyna traktować Kościół jako część własnego plemienia.”

Czyżby takie podejście mieli do nas niektórzy liderzy chrześcijańscy?

I od razu zaznaczam, że nie mam nic przeciwko, abyśmy  brali odpowiedzialność za to, co dzieje się w naszym kraju. Uczulony jestem jednak na różnego rodzaju publiczne manifestowanie tej, czy innej opcji politycznej przez duchownych ( każdego wyznania).

W minionym tygodniu przesłuchałem całe nabożeństwo z jednego z Kościołów Ewangelikalnych na południu Polski, gdzie jeden z liderów (pastor), przekonywał o tym, że nie angażuje się w sprawy polityczne i gdyby poproszono Go o podzielenie się swoimi poglądami, nigdy tego nie zrobi, ale zaraz po tych słowach w umiejętny i socjotechniczny sposób wyraził w pełni swoje polityczne poglądy. Tylko małe dziecko nie zrozumiałoby jego przekazu. Kiedy  po deklaracji Pana Prezydenta o podwójnym veto  posypała się lawina różnego rodzaju wypowiedzi liderów chrześcijańskich,  łatwo dało się odgadnąć, jakie są ich polityczne preferencje.

Dziś w naszych Kościołach nie potrzebujemy pastorów polityków, czy menadżerów, a tym bardziej coachów ( jak to jest dziś w modzie).  Potrzebujemy duchownych, którzy będą zdolni do przekazania nam najwyższych wartości duchowych i moralnych płynących z Bożego Słowa, a nie z różnego rodzaju technik, które wypracowali ludzie.  Tozer napisał kiedyś tak:

„Potrzebujemy dziś proroczych kaznodziejów, nie kaznodziei proroctwa, lecz kaznodziei z darem proroczym. Brakuje słowa mądrości, ponownie potrzebujemy daru rozeznawania funkcjonującego z kazalnic. Nie chodzi tutaj o umiejętność przewidywania, lecz o namaszczone oko, moc duchowej penetracji i interpretacji, zdolność do oceny religijnej sceny z perspektywy Boga i przekazania nam tego, co rzeczywiście się dzieje”

Jak bardzo słowa Tozera są aktualne dziś!  Również aktualne są słowa Pana Jezusa wypowiedziane w Ewangelii:

Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” (Łk. 6:46).

Skąd się wzięła ta moda na zaangażowanie polityczne duchownych?

Trudno odpowiedzieć w kilku słowach na to pytanie. Może przede wszystkim chęć zaistnienia, może korzyści płynących z takich powiązań, a może dlatego, że wielu duchownych ewangelikalnych lubi naśladować i papugować swoich idoli ze Stanów Zjednoczonych i Australii, myśląc, że taka postawa przyniesie przebudzenie w Polsce. Wspomniany Tozer napisał tak:

„Wydaje się, że wyobrażamy sobie przebudzenia jako, jakiegoś rodzaju życzliwy cud, rozgorączkowane odrodzenie religijnej aktywności, które zstąpi na nas, pozostawiając nas w takim samym moralnym stanie, jak jesteśmy obecnie, z tym że będziemy znacznie bardziej szczęśliwi i będzie nas o wiele więcej. Dobrze się o tym rozmawia i ma na sobie aurę nieprzeciętnej pobożności, problem jednak jest w tym, że nie jest prawdą. Błąd polega na tym, że chcemy, aby Bóg zesłał nam przebudzenie na naszych warunkach. Chcemy otrzymać do rąk własnych moc Boża, przywołać ją do siebie, aby dla nas pracowała i posuwała do przodu chrześcijaństwo według naszej modły. Ciągle chcemy mieć to pod kontrolą, prowadząc po religijnym niebie rydwany w kierunku, który my nadajemy, to prawda, że krzycząc „Chwała Bogu”, choć skromnie biorąc udział w tej chwale dla siebie, w jakiś miły i niedrażniący sposób. Wołamy do Boga, aby zesłał ogień na nasze ołtarze, całkowicie ignorując to, że to są nasze ołtarze, a nie Boga. Podobnie jak prorocy Baala doprowadzamy się do szału, jakbyśmy mogli uciekając się do gwałtowności nakazać coś ramieniu Wszechmocnego”.

Wszelkie angażowanie się polityczne osób, którzy reprezentują Kościół Jezusa Chrystusa przeczy całkowicie celowi, do którego Kościół został powołany. Kościół, którego jesteś pasterzem to nie jest twoje własne  „plemię”, z którym i w którym możesz robić, co ci się podoba. Kościół to Oblubienica Chrystusa.

Poglądy polityczne, socjotechniczne chwyty  to nie są atrybuty Bożego przywódcy. Boże Słowo wyróżnią inną wartość:

„Znalazłem Dawida, syna Jessaja, człowieka według mojego serca. On w pełni wykona moją wolę”.Dz. Ap. 13,22

Cechą, która dziś powinna każdego z nas charakteryzować to „serce według Bożego serca” , posłuszeństwo Bożemu Słowu.

Bądź według serca Bożego!

4 thoughts on “Pastorzy polityczni czy duchowni ?

  • Nic dodać, nic ująć! 😀 Jestem za tym, aby szukać Oblicza PANA JEZUSA i być razem z NIM, w tym co ON czyni, niż przeciwko NIEMU dbając o własną rację i poklask u ludzi!!! Pozdrawiam!😀😀😀

  • A co z krwią niewiniatek(aborcja) spływajacych na Polską ziemię?
    Pasterze mają milczeć?
    Nie!!
    Ostrzegać przed partiami i politykami pochwalającymi te morderstwa!!

    • Bardzo dziękuje za komentarz. Jestem pewien, że każdy człowiek wierzący, czytający Boże Słowo jest świadomy tego, że aborcja jest grzechem. Każdy z nas, jest obserwatorem wydarzeń politycznych i sam bez zbędnego manifestowania za kazalnicy dobrze wie, co dana partia, czy polityk pochwalają. Wydaje mi się, że oczekujemy od Pastorów, że będą naszą wyrocznią (w starożytności wyrocznią nazywano miejsce święte, gdzie bogowie, za pośrednictwem kapłanów, przepowiadali przyszłość, wyrażali swoją wolę i udzielali rad w sprawach prywatnych i państwowych).

Komentarze

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: