Nie wierzą w to, co wierzą.

Transsubstancjacja (łac. transsubstantiatio) – inne określenie i bardziej zrozumiałe to przeistoczenie. Katolicka teologia tłumaczy, że podczas przeistoczenia w czasie eucharystii, kiedy kapłan wypowiada słowa Jezusa ”to jest Ciało moje”, ”to jest Krew moja”  dokonuje się rzeczywista przemiana substancji hostii i wina w ciało i krew Jezusa Chrystusa.

Przeistoczenie jest doktryną Kościoła Rzymskokatolickiego. Katechizm Kościoła Katolickiego określa tą doktrynę w części z 1376:

„Sobór Trydencki streszcza wiarę katolicką, nauczając: „Ponieważ Chrystus, nasz Odkupiciel, powiedział, że to; co podawał pod postacią chleba, jest prawdziwie Jego ciałem, przeto zawsze było w Kościele Bożym to przekonanie, które święty Sobór wyraża dzisiaj na nowo, że przez konsekrację chleba i wina dokonuje się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Święty Kościół katolicki słusznie i właściwie nazwał tę przemianę przeistoczeniem”[1]

Również w teologii prawosławnej uważa się, że nie ma mowy o żadnej symbolice, jest to tajemnica obecności cielesnej Jezusa w eucharystii.

Dlaczego dziś na ten temat?

Otóż kilka dni temu przeglądając internet, natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł na portalu Deon.pl odnoszący się do komunikatu Watykanu ws. komunii „bezglutenowej”.

„Tradycyjny komunikant przyjmowany przez wiernych w czasie mszy świętej zawiera 25 miligramów glutenu. Tymczasem tolerancja osób dotkniętych celiakią kończy się, kiedy stężenie przekracza 20 miligramów na 1 kg produktu. Przyjęcie Komunii Świętej w standardowej postaci byłoby dla nich skrajnie bezpieczne. „Jeżeli chory spożywa taką hostię raz w tygodniu, to stanowi to ogromny problem, ponieważ doprowadza do stanu zapalnego w jelicie” – mówi Małgorzata Źródłak, prezes Stowarzyszenia Osób z Celiakią”.[2]

Moje pytanie w związku z tą wypowiedzią jest następujące: skoro hostia podczas „przeistoczenia” przemienia się w rzeczywiste ciało Jezusa, to po co wszelkiego rodzaju komunikaty i wytyczne co do zawartości glutenu? Przecież wtedy nie ma to znaczenia, skoro sama doktryna katolicka tłumaczy „rzeczywistą przemianę substancji”? Po przeczytaniu tego artykułu oraz kilku komentarzy teologów katolickich pojawiła się myśl: nie wierzą w to, co wierzą!

Boże Słowo wyraźnie tłumaczy, że Wieczerza jest pamiątką ciała i krwi Jezusa:

Łk. 22,19

„Wziął też chleb, podziękował, złamał i dał im, mówiąc: To jest moje ciało za was wydawane. To czyńcie na moją pamiątkę”.

I Kor. 11, 24-25

„ złożył dziękczynienie, złamał i oznajmił: To jest moje ciało za was wydane – to czyńcie na moją pamiątkę. Podobnie, gdy było po wieczerzy, wziął kielich i oświadczył: Ten kielich to Nowe Przymierze, w mojej krwi. To czyńcie, ilekroć pijecie – na moją pamiątkę.”

Katolicka doktryna o eucharystii (mszy) postrzega ją jako każdorazowo ponowną ofiarę Jezusa. Każdego dnia w kościołach  katolickich Pan Jezus jest składany w ofierze za nasze grzechy. Doktryna o transsubstancjacjii jest sprzeczna z tym, o czym czytamy w Bożym Słowie, gdzie wyraźnie jest napisane, że Jezus  uczynił to raz na zawsze, gdy umarł na krzyżu.

List do Hebrajczyków 7,25-27

„Może On zatem na zawsze zbawić tych, którzy przez Niego przychodzą do Boga – bo wciąż żyje, aby się za nimi wstawiać. Taki właśnie potrzebny był nam Arcykapłan: święty, niewinny, niesplamiony, odłączony od grzeszników i wyniesiony ponad niebo. Taki, który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, a następnie za grzechy ludu. On uczynił to raz na zawsze, gdy złożył w ofierze samego siebie.”

Hbr. 10,10

„Mocą tej samej woli jesteśmy uświęceni dzięki złożonej raz na zawsze ofierze, którą było ciało Jezusa Chrystusa.”

 

 

[1] Katechizm Kościoła Katolickiego

[2] Deon.pl

 

2 thoughts on “Nie wierzą w to, co wierzą.

  • Łatwo się coś krytykuje, gdy się tego nie zna i nie rozumie, przeczytanie całego artykułu z KKK o Eucharystii http://www.katechizm.opoka.org.pl/kkkII-2-1.htm#o23kkkII-2-1 prowadzi do wniosków sprzecznych z podanymi przez Pastora: zgodnie z nauką katolicką Eucharystia nie jest ponowną ofiarą, ale obecnością jedynej ofiary Jezusa. W rzeczywiste, a nie tylko symboliczne, Ciało i Krew Chrystusa w Eucharystii wierzą nie tylko katolicy i prawosławni, ale też od strony protestanckiej (choć inaczej definiując przeistoczenie) luteranie, metodyści, część wspólnoty anglikańskiej i episkopalnej, niektórzy zielonoświątkowcy czy charyzmatycy. Jak to się łączy z zewnętrzną postacią – materią chleba i wina, to pozostaje tajemnicą wiary, którą definicja Soboru Trydenckiego zacytowana przez Pastora tylko stara się źwięźle wyrazić i przybliżyć. Słowa Jezusa przekazane nam w opisie ostatniej wieczerzy u ewangelistów synoptycznych, w 6. rozdziale Ewangelii św. Jana, w 1. liście do Koryntian przyjmowane z wiarą prowadzą do pełnej komunii (czy też społeczności) z Nim w przyjmowanej z wiarą Eucharystii, a to do jest wielkim umocnieniem i bodźcem do świętego codziennego życia zgodnego z wolą Bożą, do którego Pastor wzywa na swoim blogu. Takiej wiary i życia życzę sobie i Pastorowi.

    • Ładnie napisane, Stary Oazowiczu, że to jest „obecność jedynej ofiary Chrystusa”. Hmm, warto zauważyć, że na każdym takim „uobecnieniu”, kapłan przewodniczący mszy (Nota bene kapłan = ofiarnik. A co robi ofiarnik? Ofiarnik składa ofiary. Tej funkcji nie notuje NT w stosunku do szczególnych osób, znanych w Krk jako duchowni, lecz odnosi wyłącznie do wszystkich nawróconych. Pisze o tym jasno Piotr, mówiąc o powszechnym kapłaństwie, które składa „DUCHOWE OFIARY”), prosi Boga, by przyjął „tę ofiarę”. Jeśli to jest jedna ofiara, nawet tylko „uobecniana”, to bluźnierstwem jest wciąż prosić Boga, by uznał coś, co już dawno uczynił, a nas o tym zapewnił w swoim Słowie, i o czym jego Syn powiedział, że „Wykonało się!”. Należy z wdzięcznością dziękować Bogu za przyjęcie tej ofiary i jej skutki, co czynią ewangelicznie wierzący chrześcijanie podczas pamiątki Wieczerzy.
      Wielkim oszustem jest utożsamienie pamiątki Wieczerzy z tą prawdziwie jedyną ofiarą Jezusa na krzyżu. Było to w przeszłości, a także teraz, źródłem olbrzymich dochodów dla władz duchownych, które zresztą nie dają katolikom najmniejszych gwarancji skutków, które rzekomo odprawiane msze mają przynosić, tak zmarłym, jak i żywym. Można „zamawiać” msze dosłownie w nieskończoność w nadziei, że to najlepsza pomoc dla bliskich, którzy już odeszli z tego świata. Ale to jest zwykłe oszustwo.
      Lepiej zaufać Jezusowi i oddać mu swoje życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.