Cudze chwalicie, swego nie znacie

                                               

                         

                                                                                   autor Sławek Ciesiółka       
            
Każdy z nas zna dobrze przysłowie „Cudze chwalicie, swego
nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. Autorem tych słów jest Stanisław
Jachowicz, polski bajkopisarz i pedagog, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku.
Jest to stare przysłowie, ale jak bardzo pasuje do naszego dzisiejszego sposobu
myślenia.
Wiele razy złapałem się na tym, jak zachwyciłem się kulturą
czy sztuką innego kraju. Bardzo często skłaniają nas do takiego zachowania
nasze podróże (tym bardziej należy o tym powiedzieć, bo już nie długo wakacje),
kiedy na własne oczy możemy zobaczyć piękno danego kraju, w którym przebywamy.
Nie mam nic przeciwko podróżowaniu i zwiedzaniu świata, sam chętnie wyruszam w
wakacje w ciekawe miejsca, aby je podziwiać i dostrzegać w nich Boże dzieło.
Przede wszystkim powinniśmy jednak docenić to, co nasze, polskie. Mamy
przepiękne lasy, jeziora, rzeki, góry. To przysłowie zacytowane na początku
tekstu jasno stwierdza, że chwalimy cudze i nie doceniamy tego, co mamy i że to
jest również dobre i cenne jak to nie nasze — zagraniczne, którym się
zachwycamy.
Przeglądając zdjęcia, z tegorocznej majówki (którą tak jak w
zeszłym roku spędziłem razem z grupą ludzi z mojego kościoła w polskich górach,
gdzie podziwiałem piękno tego, co nasze) przyszła taka refleksja.
                                                                                               autor: Sławek Ciesiółka

Moda na chwalenie cudzego, a niedocenianie swego nie ominęła
środowiska chrześcijańskiego. Najbardziej widoczne to jest, kiedy organizujemy
konferencję, kongresy, synody itp.

 Czy wyobrażamy sobie takie wydarzenie bez
zagranicznego kaznodziei? – przepraszam – „mówcy”, bo i to przejęliśmy z
zagranicy. Co oni mają, czego nie mają Boży mężowie z Polski? Czy ich
zwiastowanie ma większą moc? Czy podczas ich głoszenia następuje przebudzenie i
miliony ludzi przyjmuje Dobrą Nowinę? Chyba nie, bo nie widać tego w
kościołach. Duch Święty wieje, jak chce i gdzie chce.
1 Tymoteusza 4: 6

 Wykładając braciom te rzeczy, będziesz wspaniałym przedstawicielem Chrystusa Jezusa, karmionym słowami wiary i dobrej nauki, za którą poszedłeś. 

Dobry kaznodzieja to taki, który naucza z Bożego Słowa.
Kiedy tak czyni, to poprzez swoje zwiastowanie wyposaża słuchaczy w to, co
potrzebują, a nie w to, co chcą usłyszeć słuchający. Bóg poszukuje kaznodziei,
których serce i usta będą głosić Słowo Boga, które przekonywać będzie słuchaczy
o grzechu, których zwiastowanie poruszy i zdadzą sobie sprawę, że muszą
pokutować i zmienić swoje życie.
To nie jest, coś, co lubimy robić. Pewnie każdy z nas
chciałby mówić o Bożym błogosławieństwie, radości i miłości, ale jeżeli
pragniemy zdrowej nauki, to musimy głosić całe Boże Słowo.
Wśród pastorów i kaznodziei w polskim kościele
ewangelikalnym jest wielu mądrych, pokornych, wiernych Bożemu Słowu braci,
którzy przez nas są niedocenieni.
Dlaczego doceniamy tych „naszych” dopiero ,wtedy kiedy ich
żegnamy?

Nie docenimy tego, co mamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.