Krzyż, który oznacza śmierć – symbolem życia !


W ostatnim czasie musiałem dokonać kilku wyborów. Przyznam
szczerze, że w dzisiejszym świecie, który zasypuje nas różnymi produktami
trudno jest wybrać między jedną, a drugą rzeczą. Bardzo często wybieramy między
jedną ceną a drugą, ponieważ może być to jedyna różnica.
Gdybyśmy mieli dokonać wyboru między luksusowym materacem, a
zwykłym piankowym, to co byśmy wybrali?
A gdyby wybór dotyczył ulubionych markowych butów a zwykłych
tenisówek?
Albo gdybyśmy mieli do wyboru weekend w ekskluzywnym hotelu
czterogwiazdkowym i obozowanie w lesie?Co byśmy wybrali? Ok, są podchwytliwe pytania.
Wszystkie mają jednak wspólny nominativus (mianownik). Jest
nim wygoda i komfort.

W końcu nasze społeczeństwo przywiązuje wielką wagę do
wygody i komfortu życia. Na produktach, które służą ludzkiej wygodzie, można dobrze zarobić. Weźmy na przykład materac z pianki zapamiętującej kształt
naszego ciała, rozkładane fotele, sterowane pilotem z masażem całego ciała, koc
połączony z szlafrokiem i inne wynalazki umilające życie.Przesadne umiłowanie wygód jest jednak niebezpieczne i to
nie dlatego, że można przez to zaniedbać swoje zdrowie fizyczne ale również ma
to wpływ na nasze duchowe życie.

Problem w tym, że przywiązując coraz większą wagę do tego,
by żyć wygodnie i komfortowo objęliśmy tym oczekiwaniem również kwestie naszego
chrześcijaństwa i wiary.
Jako chrześcijanie przywykliśmy do komfortu.Kiedy przychodzimy do kościoła na spotkanie, czy nabożeństwo
oczekujemy:
– wygodnych krzeseł,
– zimą ogrzewanej, a latem klimatyzowanej sali,
– miłej atmosfery,
– dobrego uwielbienia — a jakie jest złe?
– lekko strawnych kazań, po których nie będzie nas nic
bolało i uwierało.
A co w takim razie z krzyżem? O którym możemy przeczytać na
kartach Nowego Testamentu. Co miłujący komfort chrześcijanie robią z krzyżem?
Pan Jezus w Ewangelii Łukasza 9,23 wypowiedział słowa, które
nie brzmią komfortowo, a na pewno nie są wygodne w XXI w.

Następnie zwrócił się do wszystkich: Jeśli ktoś chce iść za
Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, bierze swój krzyż na siebie codziennie
i naśladuje Mnie”.
Znak krzyża jest obecny w naszej rzeczywistości dosyć
często: na budynkach kościelnych,koszulkach, jako wisiorek dla ozdoby. 

Różnica, którą zauważyłem między krzyżem z ewangelii a tym, który dziś jest
obecny to taka, że posługujemy się wygodną wersją krzyża. Co innego mielibyśmy
zresztą zrobić? „Krzyż to twardy orzech do zgryzienia”.

Ewangeliczny Krzyż jest spychany na szary koniec w naszym
chrześcijańskim życiu, w kazaniach, a na pierwszym planie pojawia się tylko w
czasie Wielkanocy.
Jakby tego było mało, że Jezus musiał umrzeć na krzyżu, to
jeszcze trwa przy tym, że każdy z nas ma nieść swój krzyż.
Kilka lat temu, przygotowując się do kazania, które miałem
wygłosić w Wielki Piątek przeczytałem gdzieś cytowane poniżej następujące
zdania:

„Kto inny oprócz Boga mógłby wybrać krzyż, który oznacza
porażkę – i zamienić go w symbol zwycięstwa?
Kto inny oprócz Boga mógłby wybrać krzyż, który oznacza winę
– i zamienić go w symbol łaski?
Kto inny oprócz Boga mógłby wybrać krzyż, który oznacza
skazanie – i zamienić go w symbol wolności?
Kto inny oprócz Boga mógłby wybrać krzyż, który oznacza ból
i cierpienie – i zamienić go w symbol uleczenia i nadziei?
Kto inny oprócz Boga mógłby wybrać krzyż, który oznacza
śmierć – i zamienić go w symbol życia?
Nikt inny nie mógł tego zrobić – oprócz Niego!!!”.
To, co wygląda jak chwila największej słabości Boga, jest
największym wyrazem Jego mocy.To, co Bóg uczynił na krzyżu, może uczynić również dla
ciebie i dla mnie.
Gdy jesteśmy najsłabsi – znajdujemy się w takim stanie, że
potrzebujemy, aby Bóg okazał się najmocniejszy.
Paradoksalna prawda o krzyżu polega na tym, że kiedy
jesteśmy słabi – wtedy jesteśmy mocni.Apostoł Paweł w I Liście do Koryntian 1,27 napisał:

„Ale właśnie to, co w oczach świata głupie, Bóg wybrał, aby
zawstydzić mądrych. To, co w oczach świata słabe, Bóg wybrał, aby zawstydzić
mocnych”.


Bóg nie użył krzyża pomimo jego słabości – wybrał go właśnie
ze względu na tę słabość.
Bóg pragnie czynić w naszym życiu to, co uczynił przez
śmierć Chrystusa.
Bierze naśladowcę,
którego życie wisi na włosku i posila go.
Bierze naśladowcę,
który znajdują się w najgorszym momencie swojego życia, i używa tego dla dobra
swojego Królestwa.
Bierze naśladowcę, który jest na krawędzi porażki, i używa
jego świadectwa jako życiodajnego poselstwa o prawdzie i nadziei, a wszystko to
przynosi Mu chwałę.
Bierz swój krzyż na siebie codziennie i naśladuj JEZUSA!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.