Bezowocny figowiec

Połowa grudnia to czas, w którym nasze myśli zmierzają ku
pamiątce narodzin Pana Jezusa. Wielu z nas szuka pomysłu na prezent dla swoich
najbliższych, zapominając tak naprawdę o istocie tych świąt. Chciałbym dziś
zaznaczyć, że jestem przeciwko takiemu traktowaniu świąt. Bóg stał się
człowiekiem, aby ukazać nam drogę dla naszego życia. Jezus narodził się jako
człowiek, aby stać się dla nas „DROGĄ,PRAWDĄ I ŻYCIEM”. Inna droga, inna prawda
i inne życie nie istnieje.
Narodzenie Pana Jezusa jest etapem wspaniałego planu,
którego ostatecznym celem jest zjednoczenie nas z Nim, w miłości. Tylko w ten
sposób możemy być szczęśliwi, otrzymać życie wieczne, wolność i miłość.
Chciałbym Cię drogi czytelniku zaprosić dziś do spojrzenia
na inny tydzień z życia Pana Jezusa. Do ostatniego tygodnia przed ukrzyżowaniem,
tak zwanego „Wielkiego Tygodnia”, w którym zrealizował się wspaniały Boży plan,
dzięki temu mamy wolność i życie wieczne. To bardzo ciekawe, że w siedem dni
Pan Jezus był w stanie tak wiele zrobić i powiedzieć, ani jedna chwila z
ostatnich dni życia nie została zmarnowana. Przyjrzyjmy się jednemu wydarzeniu, które miało miejsce w
poniedziałek po tak zwanej Niedzieli Palmowej. Choć komentatorzy biblijni
mówią, że ten tekst dotyczy Izraela, to jednak ja znajduję tam ostrzeżenie dla
każdego z nas.
Ew. Mt. 21.18-22 [Nowe Przymierze NT]
„Rano, wracając do miasta, poczuł głód. I gdy przy drodze
zobaczył figowiec, podszedł, ale nie znalazł na nim nic oprócz liści. Niech się
już na wieki owoc z ciebie nie rodzi – powiedział do drzewa. I figowiec
natychmiast usechł. Uczniów zdziwił ten widok. W jaki sposób figowiec mógł tak
od razu uschnąć?! – pytali. Jezus im odpowiedział: Zapewniam was, jeśli macie
wiarę i nie zwątpicie, możecie dokonać nie tylko tego, co stało się z figowcem.
Możecie powiedzieć tej górze: Podnieś się i rzuć w morze – i to się stanie. I
wszystko, o co wierząc poprosilibyście w modlitwie – otrzymacie”.
Poprzez  ten tekst
dowiadujemy się, że Pan Jezus szuka w nas duchowego owocu.
Kiedy spojrzymy na tą historię poprzez pryzmat Izraela, to
zobaczymy ten naród jako bezowocne drzewo figowe. Izraelici wykazywali oznaki
życia duchowego, byli religijni w każdym szczególe, ale nie mieli duchowego
owocu.
Izraelici mówili, że wskazują drogę do Boga, jednak w
rzeczywistości mogli jedynie wskazać drogę do niewoli religijnej. Wyglądali, że
żyją, ale byli wyjałowieni. Mieli Słowo Boże, proroków, świątynię. Mieli
wszystko, co potrzebne do duchowego wzrostu, ale nadal pozostawali bezowocni.
Czy zastanawialiście się, jak Bóg postrzega nasze życie i
co widzi?
Czy widzi w nas owoce na chwałę Bożą, czy też jak to
widział Pan Jezus drzewo pełne liści, na którym brak owoców? Tak naprawdę jesteśmy tak jak Izrael  2000 lat temu, mamy wszystko potrzebne do
owocnego życia: Słowo Boże, Kościół i Ducha Świętego, który napełnia nas w
obfitości. Nie ma usprawiedliwienia dla nas do bycia bezowocną gałęzią
Pan Jezus szukał owoców w Jego narodzie. Tak dziś Pan szuka
owoców w swoim Kościele. Co widzi?

Komentarze

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: